Translate

sobota, 14 lutego 2015

Emma z Jeleńskich Dmochowska – kresowa Jane Austen






Emma z Jeleńskich Dmochowska to pisarka kompletnie wymazana z historii literatury polskiej przez PRL-owską cenzurę. Jej powieści nie znają nawet studenci filologii polskiej, choć kiedyś były bardzo poczytne i tłumaczone na obce języki. Po 1989 r. dwa najlepsze utwory Dmochowskiej, czyli „Panienka” i „Dwór w Haliniszkach” zostały przypomniane i wydane ponownie, jednak pozostała twórczość pisarki nadal pozostaje w zapomnieniu.  Warto otrzepać ją z kurzu!

Najpierw trochę biografii. Rodzina Jeleńskich posiadała majątek ziemski Komarowicze na Polesiu. Emma urodziła się w 1864 r. Otrzymała staranne wychowanie i wykształcenie. Była osobą przedsiębiorczą. Jako młoda dziewczyna napisała i wydała opis etnograficzny rodzinnych okolic pt. „Wieś Komarowicze w powiecie mozyrskim”, zorganizowała dwie tajne polskie szkoły dla dzieci dworskiej służby i robotników rolnych oraz otworzyła wiejski sklep, który miał być konkurencyjny wobec wszechobecnego handlu żydowskiego.

Niestety, na skutek problemów finansowych Jeleńscy utracili swe rodowe dziedzictwo. Matka Emmy, Amelia z Oskierków Jeleńska, sprzedała majątek i wydarzenie to, jednoznaczne z utratą domu, stało się olbrzymią tragedią dla młodej dziewczyny. Odtąd obrona własnej posiadłości za wszelką cenę, nawet kosztem szczęścia osobistego, stanie się dominującym motywem w jej twórczości. W tej walce o majątek chodziło nie tylko o sprawy materialne, ale także o utrzymanie ziemi w rękach polskich. Na Kresach obowiązywało bowiem wprowadzone po powstaniu styczniowym prawo, że Polakom nie wolno nabywać ziemi. Posiadłość raz wypuszczona z polskich rąk, na zawsze trafiała do obcych. Być może w związku z jakimś żalem do własnej rodzicielki Dmochowska wprowadziła do swej twórczości postać złej i lekkomyślnej matki, która w sporze ideowym pomiędzy polskością a kosmopolityzmem, wybiera zwykle to drugie.

Po przeprowadzce do Wilna Emma poślubiła Kazimierza Dmochowskiego. Założyła sieć tajnych polskich szkół, w których uczyła czytania, pisania, rachunków i historii Polski. Walczyła o to, by ubodzy Polacy nie oddawali swych dzieci do szkółek cerkiewnych. Wydawała dwa pisma poświęcone oświacie. Tworzyła wiejskie czytelnie i biblioteki w okolicach Wilna. W 1905 r. wydała „Podręcznik do pogadanek z kobietą z ludu”. Była założycielką Związku Patriotycznego Polek na Wileńszczyźnie. 



A poza tym, pisała powieści współczesne, których młode bohaterki – w przeciwieństwie do jej własnej matki – potrafią utrzymać ziemię odziedziczoną po przodkach. Pierwszy jej utwór, „Panienka” otrzymał w 1901 r. nagrodę w konkursie im. Bolesława Prusa, zorganizowanym przez redakcję „Kuriera Codziennego”. Jego bohaterka, Jadwisia Wielogrodzka, ma na swej głowie spory majątek Hrabów na Polesiu. A we dworze pod jej opieką pozostają: chorowita, zdziwaczała i niezwykle egoistyczna matka (przypominająca panią Emilię Korczyńską z „Nad Niemnem” Orzeszkowej), małoletni brat, nieco obłąkany stryj (postać aluzyjna, kto bystry, ten zrozumie, że stryj postradał zdrowie psychiczne po klęsce powstania styczniowego), jakieś ubogie rezydentki, różne ciotki - stare panny, biedny student - guwerner brata, a także cała rzesza dworskich oficjalistów i służby. Panna Jadwisia zarządza majątkiem jak mężczyzna, ugania się na koniu po wszystkich folwarkach, prowadzi poważne interesy, kupuje i sprzedaje, najmuje i zwalnia ludzi do pracy, ma na głowie tartak, gorzelnię i inne dworskie fabryki. A do tego musi spłacać starszego brata, który służy w pułku huzarów w Sankt Petersburgu i żąda coraz to większych funduszy z Hrabowa, chociaż nie godzi się na podział majątku.

W ogóle, pieniądze stanowią główny temat tej powieści. Są pieniądze – można uratować dom i ziemię w polskich rękach. Nie ma pieniędzy – trzeba wszystko sprzedać, spłacić długi, przenieść się do miasta, a domowników i służbę pozostawić na pastwę losu. Jest też wątek miłosny, bowiem panna Jadwisia została opisana z perspektywy zakochanego w niej młodego wiejskiego lekarza. Ale nie amory są tu najważniejsze.

Największym walorem tej powieści jest opis życia codziennego w polskim dworze kresowym. Dowiadujemy się, ile co kosztowało (np. wizytowa suknia z wełny przysłana z Warszawy – 50 rubli, całoroczna opieka lekarska dla mieszkańców dworu i ich pracowników - 70 rubli rocznie, spłata wspomnianego wyżej brata z Petersburga – 5 tysięcy rubli rocznie itd.), co jedzono w dzień powszedni, a co w święta, kto siadał z państwem do stołu i o czym rozmawiano,  jak spędzano wieczory, jak się modlono, co czytano, jak kształcono dzieci, jakie tańce tańczono na balach, jak obchodzono święta i różne uroczystości. 



Podobny klimat znajdziemy w „Dworze w Haliniszkach” (powieściowe Haliniszki leżą gdzieś na Wileńszczyźnie), którym zarządza stara marszałkowa, babka głównej bohaterki Zosi Halickiej. Marszałkowa to wzór polskiej szlachcianki i dobrej gospodyni. Tutaj również mowa jest o pieniądzach, których stale brakuje, a które trzeba nieustannie wysyłać matce i siostrze Zosi do Rzymu. „Rzymskie” panie Halickie wymyśliły sobie bowiem, że ufundują nowy polski zakon, Sióstr Bolejących, i potrzebują na ten cel ogromnych środków. Rujnują przy tym odziedziczony majątek. Chcą także zrujnować osobiste życie Zosi, zmuszając ją do niechcianego małżeństwa. Matka dochodzi do wniosku, że ponieważ dziewczyna nie chce wstąpić do Sióstr Bolejących, należy szybko wydać ją za mąż, najlepiej za papieskiego szambelana, aby mieć lepsze kontakty towarzyskie w Watykanie. Zosia dosłownie cudem ratuje się z rąk swoich krewnych i wraca ze stryjem do ukochanych Haliniszek.  Tematem tej powieści  jest nie tylko konflikt między polskością a kosmopolityzmem, ale także między dwoma rodzajami pobożności, tą zwykłą, polską i tą na pokaz, czyli „rzymską” dewocją.

Emma Dmochowska opisuje barwny kresowy świat dawnych dworów, dworków i folwarków z drobiazgową dokładnością. Klimat jej powieści zbliżony jest do klimatu starszych o sto lat utworów Jane Austen (przypomnijmy, że tam również chodzi zarówno o miłość, jak i pieniądze), jednak kresowym „panienkom” Dmochowskiej nie zależało tylko na samym złapaniu męża. Wydaje się, że są dojrzalsze niż bohaterki Austen, że patrzą dalej i widzą więcej, że nade wszystko kochają swoją ziemię i własne dziedzictwo. Są w tym trochę podobne do upartej Scarlett O’Hara z „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell, dla której także na pierwszym miejscu była ukochana rodzinna posiadłość Tara, a dopiero potem mężczyźni i dzieci.

Proza Dmochowskiej ma wdzięk staroświeckiego cacka z porcelany. Jej powieści niewiele się zestarzały, czyta się je bardzo dobrze, być może dlatego, że jej widzenie roli kobiety jako istoty samodzielnej i pracującej na siebie jest bardzo aktualne. W sensie artystycznym twórczość Dmochowskiej sytuuje się gdzieś pomiędzy Orzeszkową a Rodziewiczówną. 

Współczesnego czytelnika razić może trochę widoczny zwłaszcza w „Dworze w Haliniszkach” młodopolski styl pisania o miłości, te wszystkie „wargi spieczone pożądaniem” i „usta pełne, soczyste jak owoc, które dały tyle upojeń”, ale cóż, taka była wówczas moda pisania o uczuciach i trzeba to po prostu zaakceptować, tak jak akceptuje się pochodzące z tej samej epoki erotyczne wiersze Kazimierza Przerwy-Tetmajera.   

Bibliografia:

1.      Dmochowska z Jeleńskich Emma, „Dwór w Haliniszkach”, wyd. Oskar, Warszawa 1991
2.      Dmochowska z Jeleńskich Emma, „Panienka”, wstęp Ludwika Życka, wyd. Oskar, Warszawa 1991
3.      Górska-Fingas Katarzyna, „Polska Jane Austen”, blogi Teologii Politycznej, www.teologiapolityczna.pl/Blog/katarzyna-gorska.../polska-jane-austen (dostęp 14.02.2015)
4.      Kamola Elwira, „Emma Dmochowska z Jeleńskich – postrzeganie i rola kobiety w XIX wieku, https://doktowyklady.wordpress.com/.../emma-dmochowska-z-jelenskich... (dostęp 14.02.2015)
5.      „Postacie ziemi mozyrskiej”, „Echa Polesia”, 12. 07.2015, polesie.org/1578/postacie-ziemi-mozyrskiej (dostęp 14.02.2015)





13 komentarzy:

  1. Napisałaś pięknie! Przypomniałaś bardzo ciekawą pisarkę, zapomnianą, a przecież tak ważną.
    Wolę Dmochowską niż Austen, bo jak sama napisałaś w swym artykule "kresowym „panienkom” Dmochowskiej nie zależało tylko na samym złapaniu męża. Wydaje się, że są dojrzalsze niż bohaterki Austen, że patrzą dalej i widzą więcej, że nade wszystko kochają swoją ziemię i własne dziedzictwo."
    Ale ja już tak mam, że zawsze to, co nasze, polskie, podoba mi się bardziej, niż to, co cudze, obce, mimo iż też wartościowe.
    Wielkie dzięki za przepiękny artykuł. Czy może zawędrować na blog kresowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, dzięki za miłe słowa! Dowiedziałam się o tej pisarce od Ciebie i Bogusi, więc mam dług wdzięczności. Dmochowska jest naprawdę godna przypomnienia. Warto ją zaproponować jako lekturę współczesnym polskim "panienkom" zaczytanym w powieściach Jane Austen i innych Brytyjek.
      Oczywiscie, że tekst może trafić na blog kresowy!

      Usuń
    2. Aaa, dodam jeszcze, że sporo tekstów Dmochowskiej jest na POLONIE. Sa tam jej dwa teksty etnograficzne i kilka powieści. Ale jak tu czytać romanse z komputera?

      Usuń
    3. Polona jest niezastąpiona, w ogóle mnóstwo wartościowych rzeczy w bibliotekach cyfrowych. Stare roczniki gazet "Tygodnik Ilustrowany", "Dwór i Wieś", "Kłosy". Tylko oczy "wysiadają" przy tym, już nie wiem jakimi kroplami mam się ratować :)

      Usuń
    4. Dobrze że podpowiedziałyście gdzie tych książek szukać. Dziękuję.

      Usuń
  2. Wydobyłaś z niepamięci wzbudzającą chęć poznania pisarkę. Nie wiedziałam o niej, a to potwierdza regułę, że nawet na studiach polonistycznych o niej się nie mówi. Poszperałam na Polonie i może owe skany którejś jej powieści uda mi się wydrukować, by poczytać z kartek, a nie z komputera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 1989 r. podobno już nie ma cenzury, więc jeśli studiowałaś później, to powinno być coś o niej w programie polonistyki. Jak ja studiowałam, to był całkowity zapis na jej nazwisko, ale kojarzę je, bo się pojawiało w rozmaitych przypisach w starych tekstach polonistycznych, sprzed wojny.
      Wydrukowanie skanów z Polony to jest dobry kierunek :))) Też tak nieraz robię. Zauważyłam również, że właściciele czytnikow mogą nabyć "Dwór w Haliniszkach" za jakieś 4 złote. Jest to nawet teraz w ofercie Empiku.

      Usuń
  3. a ja wczoraj przypadkiem w sklepiku wszystko po 2,50 nabyłam za tę właśnie cenę b.ładnie wydany "Dwór w Haliniszkach"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje!
      A ja chyba potnę się z zazdrości! ;)))
      Ale jest nadzieja, by szukać!

      Usuń
  4. Och! Niesłychane! Właśnie dumam czy można gdzieś dopaść wydane książki Dmowskiej!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowych nie udało mi się dopaść. Może ktoś wznowi. Ale niektóre z nich są na Polonie.

      Usuń
  5. Właśnie sprawdziłam w bibliotece i jest tam "Panienka"! Nie słyszałam o tej autorce, ale skutecznie mnie zachęciłaś, nawet pomimo "Ust spieczonych pożądaniem" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zachęciłam! Powieści Dmochowskiej mają urok starego bibelotu. W dużych dawkach tego czytać nie można, ale po trochu - jak najbardziej!

      Usuń