Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura brazylijska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura brazylijska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

Bernardo Guimaraes, „Niewolnica Isaura” (powieść i serial)



Brazylijski serial „Niewolnica Isaura” z 1976 roku leciał w polskiej telewizji w połowie lat 1980. i powodował, że polskie miasta i wsie pustoszały. Kto żyw, spieszył wtedy do domu, by poznać dalsze dramatyczne dzieje pięknej, białej niewolnicy molestowanej przez długi czas przez demonicznego właściciela Leoncia. 

Pierwowzorem tego 15-odcinkowego, bardzo rozbudowanego fabularnie serialu, była skromna, niewielkich rozmiarów powieść pod tym samym tytułem wydana w 1875 roku. Jej autor to romantyczny pisarz brazylijski Bernardo Guimaraes, który poszedł drogą wytyczoną przez „Chatę wuja Toma”, słynną powieść amerykańską o murzyńskich niewolnikach napisaną przez Harret Beecher Stowe. Z tym, że „Niewolnica Isaura” wchłonęła też wiele motywów sentymentalnych i romantycznych, przede wszystkich motyw cnoty (niewinności) uciśnionej, rodem z powieści „Clarissa” angielskiego pisarza Samuela Richardsona. Na upartego można się także doszukać w „Niewolnicy Isaurze” pewnych akcentów sadomasochistycznych, choć te nie są jakby dopowiedziane do końca, tylko zaakcentowane. Ale kto chce, ten się domyśli. 

Zawiązanie akcji jest takie: młoda, piękna, 16-letnia Isaura jest tak biała, że na pierwszy rzut oka wcale nie wygląda na Murzynkę. Jest to dziewczyna wykształcona, umie czytać, pisać, grać na fortepianie, tańczyć, malować, szyć i wykonywać inne prace pomocnicze w domu. Jej matka była niewolnicą, Mulatką, a ojciec wolnym człowiekiem, białym rządcą. Po śmierci matki Isaurę wychowała jej pani, która zawsze pragnęła mieć córkę. Z jej braku dała niewolnicy takie wychowanie, jakby ta była bogatą dziedziczką. Dobra pani chciała dać Isaurze wolność, ale nie zdążyła, bo umarła. Potem jej właścicielem został jej syn Leoncio, człowiek nadzwyczaj podły i występny. Ożenił się dla pieniędzy z piękną i bogatą Malwiną, lecz jej nie kochał, bo wolał nastawać na cnotę Isaury. Która mu się slutecznie opierała… Mimo, że wygnał ją z pałacu i kazał ciężko pracować razem z prostymi Murzynkami… 

Ojciec Isaury chciał ją wykupić, uzbierał nawet na to znaczną sumę pieniędzy, jednak podły Leoncio nie chciał się zgodzić na tę transakcję. W tej sytuacji ojciec porwał Isaurę z plantacji i razem uciekli do innej prowincji, gdzie nikt ich nie znał. Tam Isaura poznała pięknego i bogatego młodzieńca, który zakochał się w niej do szaleństwa. W międzyczasie podły Leoncio wysłał za Isaurą list gończy, w którym obiecywał bardzo wysoką nagrodę pieniężną temu, kto ją znajdzie i odda właścicielowi. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej… Książka niby niedługa, ale dzieje się, oj, dzieje! Aczkolwiek,  w porównaniu z serialem to pestka, bo jego twórcy podopisywali masę wątków i postaci, by ubarwić widzom oglądanie. 

Lektura „Niewolnicy Isaury” nie zabrała mi wiele czasu. Jest to naprawdę przyjemny melodramat z myszką. Czytało się to bardzo lekko, tak jak czyta się naszą Rodziewiczównę czy Mniszkównę. Weszłam w posiadanie tej książeczki przypadkiem, leżała sobie w koszu na makulaturę w mojej bibliotece, nowiutka, nie czytana od 1985 roku, no to sobie wzięłam. Zwracam uwagę, że została wydana w prestiżowej serii Klubu Interesującej Książki (KIK) wraz z takimi tytułami jak: „Dramat na polowaniu” Czechowa czy „Statek wdów” Grekowej (polecam oba tytuły!). Inne powieści wydane w serii KIK w 1985 roku są dla mnie nieznane. 

Nie ma co się śmiać z niewolnicy Isaury, problem jest poważny, bo niewolnictwo istniało w Brazylii bardzo długo, aż do 1888 roku. I zapewne takie historie jak Isaury, zdarzały się, lub mogły się zdarzać. Bogaci właściciele plantacji osobiście zapładniali swoje niewolnice, w ten sposób z matek Murzynek rodzili się mulaci, a wartość majątków rosła wraz ze wzrostem liczby niewolników. Pan w tym wypadku działał jak naczelny inseminator we własnym majątku. Niekoniecznie to podobało się niewolnikom, jak również żonom i legalnym dzieciom tegoż pana. 

Właśnie od tego serialu zaczął się w Polsce fenomen brazylijskich telenowel, który trwa właściwie do tej pory. Częściowo zastąpiły je tureckie telenowele, ale to całkiem inna historia. 

A popatrzcie sobie:


Guimaraes Bernardo, „Niewolnica Isaura”, tłum.  Dorota Walasek-Elbanowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985
„Niewolnica Isaura”, serial brazylijski, 1976



środa, 23 marca 2016

Jorge Amado, „Dona Flor i jej dwóch mężów”, czyli miłość, magia i śmierć po brazylijsku




UWAGA – NAPRAWDĘ DOBRA POWIEŚĆ!

Po latach wracam nieśmiało do literatury iberoamerykańskiej. Powieść brazylijskiego autora Jorge Amado „Dona Flor i jej dwóch mężów” czytałam chyba z ćwierć wieku temu w okresie, kiedy sama byłam zawieszona pomiędzy dwoma mężczyznami i bardzo odpowiadała moim ówczesnym potrzebom czytelniczym. Niedawno sięgnęłam po nią ponownie i widzę, że się nie zestarzała. Jak się okazuje, proza Jorge Amado nadal mnie bawi i zachwyca. Czytałam po polsku, oczywiście, ale okładka książki z biblioteki była już tak zużyta, że nie nadawała się do pokazania. Dałam więc okładkę wydania oryginalnego. 

Jest to historia, która dzieje się w brazylijskim mieście Salvador w latach 1950. Tytułowa bohaterka, dona Flor, właścicielka ekskluzywnej szkoły kulinarnej, wyszła w młodości za mąż za hulakę i rozpustnika Valdomara (Vadihno), który już na samym początku powieści umiera na zawał serca podczas karnawałowych tańców na ulicy. Wdowa pogrąża się w żałobie, długo przeżywa odejście męża, który wprawdzie notorycznie ją zdradzał i przegrywał mnóstwo pieniędzy w karty, ale był tak pełen wdzięku i dostarczał jej tyle innych przyjemności, że wybaczała mu wszystkie nocne szaleństwa i wybryki. Po pewnym czasie Flor wychodzi za mąż za statecznego aptekarza, który z kolei jest porządny i uczciwy, ale kładzie się do łóżka w wyprasowanej piżamie i nie odznacza się wielką fantazją. Flor stale myśli o zmarłym Vadihno, w końcu sprowadza go z zaświatów za pomocą czarów i magii makumby. No, a potem się dopiero zaczyna… 

Tak mniej więcej w skrócie wygląda treść tej książki. Ale nie o treść tu chodzi, lecz o to, jak to jest napisane. A jest napisane tak, że klękajcie narody! Czytamy tu o miłości i o śmierci, o murzyńskich czarach i pogańskich bóstwach rodem z Afryki, o jedzeniu, tańcach, karnawale i burdelach, czyli o codziennym życiu mieszkańców brazylijskiego stanu Bahia. Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeczytać osobiście! Podobno nazywają Jorge Amado mistrzem stereotypu. No, jeśli tak wygląda stereotyp, to ja sobie życzę czytać same stereotypowe książki. A panu Amado dałabym Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. To skandal, że jej nie dostał. 

„Dona Flor i jej dwóch mężów” to komediowe ujęcie starego wątku związanego z tym, że kobieta przyzywa z tamtego świata zmarłego kochanka. Przypomina się romantyczna ballada „Lenora”, przypominają się opowieści o wampirach i żydowskie historie o dybukach… Nagi Vadinho pojawiający się w domu dony Flor to gość z zaświatów, powinniśmy się bać, ale jest to groza oswojona, groza, która budzi raczej zaciekawienie niż strach. 

Powieść ta została sfilmowana w 1976 roku i jest to podobno najlepszy do tej pory film w historii kina brazylijskiego. Tytułową rolę zagrała Sonia Braga, gwiazda brazylijskich seriali, ale jak zagrała, zobaczcie sami! Ta rola otworzyła jej drzwi do Hollywood i do serca Roberta Redforda, o którym marzyła od dziecka, aż w końcu pojechała do Ameryki i go uwiodła ze skutkiem natychmiastowym! 

Tu jest link do trailera filmu z 1976:




Potem Brazylijczycy zrobili jeszcze serial wg tej powieści, ale jest to zwykły „serial brazylijski”, więc go raczej nie polecam.

Amado Jorge, „Dona Flor i jej dwóch mężów”, Wyd. Literackie, Kraków 1993