Translate

piątek, 11 sierpnia 2017

Moje zakupy w antykwariacie WAW (wspomnienia, biografie)






Co jakiś czas robię zakupy w sieciowych antykwariatach, gdzie przeważnie szukam starych wydań różnych wspomnień lub biografii. Zwykle staram się skompletować całą paczkę i to tak, by jej cena wraz z przesyłką wynosiła około 100 złotych. Mój ulubiony antykwariat to WAW. Tam właśnie kupuję najczęściej.

Tym razem w antykwariacie WAW wypatrzyłam różne skarby, które tu pokrótce przedstawię.



Fukier Henryk M., „Wspomnienia staromiejskie”, wyd. PAX, Warszawa 1996 (to jest Fukier z „tych” Fukierów, książka kupiona głównie ze względu na różne historie paranormalne tam opowiedziane, cena 12 zł)







„Kufer Kasyldy, czyli wspomnienia z lat dziewczęcych”, Wyboru z pamiętników z XVIII –XIX w. dokonały Danuta Stępniewska i Barbara Walczyna, wyd. Nasza Księgarnia 1974 (ta książka to był mój przedmiot pożądania od 40 lat, nareszcie udało mi się ją dopaść i mam na własność! Za jedyne 10 złotych tyle ciekawych historii!)


Łojek Jerzy, „Dzieje pięknej Bitynki. Opowieść o życiu Zofii Wittowej-Potockiej 1760-1822”, wyd. PAX, Warszawa 1970 (ta książka to klasyka polskiej biografistyki, creme de la creme tego gatunku, kto nie zna a lubi biografie, niech jak najszybciej sięgnie po tę książkę, dziwię się, że żadne wydawnictwo tego nie wznawia, czyżby coś z prawami autorskimi po śmierci autora? Cena 12 zł.)





Potocka-Wąsowiczowa Anna z Tyszkiewiczów, „Wspomnienia naocznego świadka”, wyd. PIW, Warszawa  1965 (klasyka memuarystyki polskiej, a może francuskiej, bo oryginał pisany po francusku, nareszcie mam swoje własne w domu! Pisałam o tej książce już na blogu! Cena 12 zł.)


Wilkońska Paulina, „Moje wspomnienia o życiu towarzyskim w Warszawie”, wyd. PIW, Warszawa 1959 (czytane dawno temu, jeszcze na studiach, salony dziewiętnastowiecznej Warszawy, artyści, spotkania i dyskusje w kobiecej, plotkarskiej relacji, w końcu to zdobyłam! Cena  20 zł.).


W tej paczce był jeszcze „Petersburski romans” Fedorovskiego. Za całość zapłaciłam coś około 95 złotych, starczyło jeszcze na napiwek dla listonosza. Tak to ja lubię kupować!
Będzie czytania na jesień!
 





4 komentarze:

  1. Ja tęsknię za stacjonarnym antykwariatem w Toruniu, ale nie tym głównym,ale takim małym . Taki starszy pan go prowadziła, a były tam same starocie. Aż miło było buszować ;)
    Na Żeglarskiej. Może ktoś wie czy antykwariat tam jest?
    W Zamościu jest jeden miły antykwariat, ale dla mnie za drogi.
    Szukam 'Żywego wiązania' Newerlego. Najlepiej za darmo.
    Pozdrawiam Panią ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Toruniu to chyba znam tylko taki duży antykwariat.
      Ze stacjonarnych antykwariatów to mogę polecić bardzo dobry antykwariat w Bydgoszczy, jest mocno wyspecjalizowany, organizuje jakieś aukcje książek i tam podobno można znaleźć prawdziwe białe kruki. Ale to raczej dla kolekcjonerów. Do tego drogo. Mają chyba też sprzedaż przez internet.
      Fajny jest też taki mały, przyjemny antykwariacik w Gdańsku na Kowalskiej. Mam nadzieję, że jeszcze istnieje, bo byłam tam dobrych parę lat temu.
      Newerlego to ja szukam "Wzgórza Błękitnego Snu", chciałabym mieć to w domu. Ale nigdzie nie ma.
      Też pozdrawiam! Miłego końca lata!

      Usuń
  2. Na książki mógłbym wydać majątek. Najchętniej kupiłbym bym je wszystkie. Dlatego staram się wyszukiwać tylko takie, które koniecznie, ale to już koniecznie muszę mieć w domu (zwykle związane z historią moich przodków). Każdą taką pozycję wpisuję w wyszukiwarkę na Allegro i dodaje do moich poszukiwań. Gdy ktoś ją wstawi za akceptowalną dla mnie cenę cenę (czasami to nawet poniżej 5 zł), system automatycznie mi przesyła wiadomość i podejmuję decyzję czy ją kupuję. Niestety, często kończy się to tym tym, że u danego sprzedawcy dobieram jeszcze kilka nieplanowanych pozycji (skoro już płace za tą przesyłkę). Sposób ten jest obdarty z całej przyjemności buszowania w strych książkach, ale stosunkowo skuteczny w oszczędzaniu pieniędzy i miejsca na kolejne szafy biblioteczne.
    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam nowego gościa!
      A ja nie szaleję z wydatkami na książki. Jestem raczej użytkownikiem książek, w żadnym wypadku kolekcjonerem. Książki do mnie przychodzą i odchodzą, nie przywiązuję się do nich (z wyjątkiem paru ksiażek z dzieciństwa, do ktorych mam stosunek emocjonalny). Nigdy nie kupuję na zapas książek. Kupuję czytadła, do ktorych warto wracać oraz książki, które zakup nie jest wydatkiem, tylko inwestycją, to znaczy przydadzą mi się do pisania czegoś tam w przyszłości. Właśnie te wspomnienia zamierzam wykorzystać jako materiał.
      Także serdecznie pozdrawiam!

      Usuń