Translate

środa, 24 czerwca 2015

Wilhelm Szewczyk, „Skarb Donnersmarcków”


Ta książka to świetnie napisana, gawędowa opowieść o rodzie niemieckich arystokratów Henkel von Donnersmarck, którzy do 1945 roku byli właścicielami śląskich hut, kopalni i wielkiego obszaru ziemi. Należała do nich także posiadłość w Świerklańcu, zbudowana na wzór francuskiego zamku i nazywana Małym Wersalem. Szewczyk opisuje rozkwit i upadek niemieckiego rodu, który skończył swą działalność w Polsce wraz z nadejściem Armii Czerwonej w 1945 roku. 

Autor zaczyna historię rodu od najdawniejszych czasów, ale największą uwagę skupia na wiekach XIX i XX. Jednym z bardziej interesujących przedstawicieli rodu był książę Guido Henckel von Donnersmarck, który w młodości związał się z rozpustną Żydówką Esther Lachmann, znaną też jako markiza Paiva albo tylko La Paiva. Miała ona niezwykle ciekawy życiorys, bo była jedną z najsłynniejszych  dziewiętnastowiecznych kurtyzan francuskich. Do jej kochanków należeli m. in. kompozytor Richard Wagner oraz pisarze Teofil Gautier i Henry Murger (autor powieści „Sceny z życia cyganerii”, która stała się podstawą libretta opery Giacomo Pucciniego „Traviata”, wzorem dla występującej tam postaci kobiecej była właśnie La Paiva). 

La Paiva uwiodła też młodszego o 11 lat księcia Donnersmack, który kupił dla niej zamek we Francji, a potem zbudował jego kopię, czyli Mały Wersal w Świerklańcu na Śląsku. Po jej śmierci książę ożenił się raz jeszcze z młodszą o przeszło 20 lat rosyjską arystokratką Katarzyną Slepcow (to właśnie z nią jest widoczny na okładce tej książki). 

To jest La Paiva, jedyne dostępne jej zdjęcie z Wikipedii:


Podobno nie była zbyt piękna na twarzy, figurę też miała jakoby do niczego, bo szybko utyła, ale jej zaletą były niezwykłe umiejętności łóżkowe. Szewczyk pisze, że trudno o jej portrety. Raczej rysowano jej karykatury. W książce umieścił jedną z nich. Przedstawia ona olbrzymią nagą kobietę i niewielkiego, ubranego mężczyznę. Podpis: edukacja księcia. 

Jak można się spodziewać, pisana w PRLu książka pełna jest krytycznych uwag na temat arystokracji w ogóle, a Donnersmarcków w  szczególności, jednak mimo to widoczna jest fascynacja autora poruszanym tematem. Trzeba dodać – jak mi podpowiada wujek Google – Wilhelm Szewczyk także był ciekawym człowiekiem, a jego życiorys nadawałby się na książkę. Był podobno jedną z najbarwniejszych postaci na Śląsku w czasach powojennych. Wyglądał jak staroświecki dżentelmen, a przed wojną należał do Obozu Narodowo-Radykalnego (już go lubię!). 

Mój Boże, wstyd się przyznać, ale historia Śląska to dla mnie absolutna biała plama! Cała moja znajomość tego regionu sprowadza się do tego, że byłam raz przelotnie w Katowicach, a potem w Bytomiu i – chyba - w Gliwicach. Pamiętam piękny rynek z białymi podcieniami. Ale gdzie to było? W Bytomiu czy Gliwicach – nie potrafię zlokalizować.  Oczywiście, czytałam w szkole jako lekturę książkę o biednym, uciskanym przez kapitalistów koniu z kopalni, czyli „Łyska z pokładu Idy” Gustawa Morcinka i z razem z całą Polską narzekałam na górników, którym się w dupach przewraca z dobrobytu. Bo w PRL-u górnicy byli klasą uprzywilejowaną, dużo zarabiali i mieli wszystko! Tak myśmy z innych regionów Polski to widzieli. 

Górnicy mogli wtedy kupować wszystko, czego u nas nie było, różne tam lodówki, pralki, telewizory itd. Mieli specjalne „sklepy za żółtymi firankami”. Górników spotykało się kiedyś w sanatoriach i ośrodkach wypoczynkowych FWP nad morzem i w górach. Trzymali się razem, mieli dużo pieniędzy, strasznie pili i mówili jakimś dziwnym, twardym językiem. Raz byłam z jednym górnikiem na dancingu w Szczawnicy, ale potem mu uciekłam, bo w ogóle nie mogliśmy się dogadać. Bardzo dziwnie mówił ten górnik. 

No, i oczywiście – był jeszcze Gustlik z serialu „Czterej pancerni i pies”. Tyle wiedziałam w PRLu o Śląsku. I tyle wiem teraz. A tu taka ciekawa historia z tym rodem Donnersmarcków! Będę drążyć temat! Na razie znalazłam informacje w sieci, że ich pałac w Świerklańcu sam się zapalił w 1945 r., potem został wysadzony,  że tam są pochowane skarby i że tam straszy. Czyli wiem to, co tygryski lubią najbardziej. Podobno pałac był penetrowany przez poszukiwaczy skarbów. Baaardzo ciekawa historia! Ot, takie są pożytki z czytania starych książek! Nie muszę chyba dodawać, że książka Wilhelma Szewczyka wpadła w moje łapki przypadkiem? Nie wiedziałam co z nią zrobić: zostawić czy wyrzucić. Zajrzałam, przeczytałam co trzeba i książka póki co, zostaje u mnie na półce. 

Szewczyk Wilhelm, „Skarb Donnersmarcków”, Wyd. Śląsk, Katowice 1979

 



13 komentarzy:

  1. Jakże Ci dziękuję za ten post! Ależ to jest książka dla mnie! Moje miasto pełne jest pamiątek po rodzinie Donnesmarcków, codziennie mijam ich zrujnowany pałac. Uwielbiam poszukiwać wszelkich śladów tego rodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę!
      Myślę, że książkę Szewczyka powinnaś dostać bez trudu, bo było wiele wydań. Mój egzemplarz z 1979 r. to 5 wydanie.
      I zrób koniecznie wizję lokalną u tych Donnersmarcków, jakieś foty i podziel się z nami wrażeniami. Trzeba korzystać, jak się ma takie ciekawe zabytki pod bokiem.

      Usuń
    2. Sprawdziłam już na Allegro, nie będzie najmniejszych kłopotów. O zrujnowanym pałacu, który ukryty jest w samym sercu parku miejskiego za komuny nie mówiło się zbyt dużo. Takie siedziby nie były "poprawne politycznie". Dopiero w latach 90. - tych wyszła pamiątkowa księga naszego miasta, z której poznałam historię pałacu, huty (która z pałacem jest związana) oraz innych zabytków. Kiedyś pomyślę o takim poście, już zresztą o tym myślałam.

      Usuń
    3. Czyli Ty mieszkasz w samym Świerklańcu?

      Usuń
  2. :)) Zaczynam od uśmiechów, bo... tak to Śląsk widziany był dawniej.
    Do Świerklańca mam niedaleko, jakieś 40 minut, lubię tam przyjeżdżać, bo zachowany park jest naprawdę piękny.
    Pałac (zwany Śląskim Wersalem) spalili Sowieci, ale mury ocalały, stał jeszcze po wojnie. Na rozkaz ówczesnych władz został wysadzony w powietrze, mimo że miał być odbudowany i taka decyzja zapadła już w Ministerstwie Kultury...
    Zanim to zrobiono wymontowano różne detale architektoniczne, dziś niektóre z nich zdobią np. Pałac Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej.
    A słynna, piękna brama z pałacu dziś jest bramą do chorzowskiego zoo. Zresztą bardzo piękna, z piaskowca.
    Ocalał za to śliczny, kameralny, położony w parku Pałacyk Kawalera - imponujące wnętrza, szczególnie klatka schodowa.

    Książkę znam, czytałam jakiś czas temu, zafascynowała mnie wówczas ta historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, dzięki, że się podzieliłaś tymi uwagami na temat pałacu i parku w Świerklańcu. Także liczę na Twoje zdjęcia przy okazji jakiejś Twojej wycieczki w tamtą stronę!
      Co do stereotypów, to takie myślenie o Śląsku bylo za komuny.Myśmy na północy Polski naprawdę bardzo mało wiedzieli o tym regionie. I chyba nadal mało wiemy. Podejrzewam, że po prostu nie rozumiemy Ślązaków. Byc może stąd ten ich dystans do nas?
      A te historie niemieckich arystokratów są naprawdę pasjonujące. W tamtych czasach Szewczyk nie mógl pisać o nich inaczej niż z obrzydzeniem, ale pewnie teraz jest już inaczej? Widzę, że to równie ciekawe, jak historie książąt z Pszczyny.

      Usuń
    2. Znam tę bramę, setki razy odwiedzałam chorzowskie zoo, bywam na spacerach w Świerklańcu i dopiero dziś dowiaduję się o powiązaniu tych miejsc... Niesamowita historia. Mam mieszane uczucia. Raczej narasta we mnie złość... Czuję się jak wtedy, gdy w Turcji odwiedzałam wzgórze Pergamon i oglądałam żałosne fundamenty po słynnym ołtarzu pergamońskim. Żeby zobaczyć ten ołtarz trzeba się wybrać do Berlina... Zdecydowanie zabytki powinny być pozostawione w swoim miejscu...A żeby zabrać bramę ze Świerklańca, by przestawić do zoo...

      Usuń
    3. O Świerklańcu już coś się pojawiło na moim blogu. Podaję szczegółowe namiary, tam trochę zdjęć:
      http://bioggraff.blogspot.com/2013/05/paacyk-kawalera-w-swierklancu-czyli.html

      Piękna brama ze Świerklańca jest na : http://zoo.silesia.pl/

      W samym pałacyku są jakieś zmiany, bo chyba inny właściciel. Zmiany w restauracji itp.
      Pałacyk ma też swoje konto na FB: https://www.facebook.com/palackawalera

      Usuń
  3. Właśnie odkryłam, że to Wilhelm Szewczyk napisał biografię Lou Salome, kochanki Nichtzego, czytałam kiedyś, ale nie pamiętałam autora - "Marnotrawstwo serca czyli Lou Salome", tez dobra.

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacyjny blog jakiego nigdy jeszcze nie było o zamku, pałacu i parku w Świerklańcu: http://schloss-neudeck-swierklaniec-palac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. czytaj więcej:http://schloss-neudeck-swierklaniec-palac.blogspot.com/p/markiza-la-paiva-hrabina.html

    OdpowiedzUsuń
  6. doradzam poczytać: http://schloss-neudeck-swierklaniec-palac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń