Translate

wtorek, 4 lipca 2017

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości” (najsłynniejszy jasnowidz II RP)




„Świat mego ducha i wizje przyszłości” Stefana Ossowieckiego to jedna z moich ulubionych książek. Zajrzałam do niej, bo siedzę właśnie głęboko w epoce Dwudziestolecia międzywojennego. A Stefan Ossowiecki był jedną z najjaśniejszych gwiazd tamtej epoki, na równi z Tadeuszem Dołęgą-Mostowiczem, Jadwigą Smosarską i Franciszkiem Brodniewiczem. Kto wierzy, niech czyta. Kto nie wierzy, niech też czyta i przekona się osobiście.

Stefan Ossowiecki (na zdjęciu z Wikipedii) to niezwykle barwna postać tamtejszej Warszawy. Zaprzyjaźniony z nim  Adam Grzymała-Siedlecki nazywał go w swoich wspomnieniach „przybyszem z czwartego wymiaru”.

Ossowiecki pochodził z zamożnej polskiej rodziny wywodzącej się z okolic Mohylewa, której dzieje są świetnym przykładem na to, że obrotny Polak mógł zrobić kiedyś karierę w Rosji. Ojciec Ossowieckiego był asystentem słynnego rosyjskiego chemika Dymitra Mendejewa  (tego od tablicy pierwiastków), potem opatentował jakieś swoje wynalazki i stał się właścicielem sporej fabryki chemicznej w Moskwie. Tę właśnie fabrykę odziedziczył potem Stefan, który z wykształcenia był inżynierem chemikiem.

W czasie rewolucji październikowej Ossowiecki dostał się w ręce bolszewików, chciano go rozstrzelać, cudem uratował się od śmierci. W wieku czterdziestu paru lat, jak wielu Polaków z Kresów, przybył do Warszawy, by zacząć życie od nowa. I tu stał się wielką sensacją towarzyską ze względu na swój niezwykły dar jasnowidzenia, dzięki któremu potrafił przewidywać przyszłość, widzieć aurę wokół ludzi, odnajdować zaginione osoby i przedmioty, a nawet teleportować się z miejsca na miejsce.  Ludzie walili do niego drzwiami i oknami z różnymi problemami, a on – w miarę swoich możliwości – chętnie im pomagał. Przy czym, należy podkreślić, iż robił to honorowo, nie brał pieniędzy za swe rady i pomoc. Utrzymywał się z własnej pracy.

 W książce „Świat mego ducha i wizje przyszłości” Ossowiecki opisał rozwój swego niezwykłego talentu oraz liczne doświadczenia, które z nim przeprowadzano. Badali go najsłynniejsi naukowcy tamtej epoki, m. in. laureat Nagrody Nobla Charles Richet i Gustaw Geley.

Tuż przed wojną miał wizję, że zostanie rozstrzelany. I tak się stało. Zginął z grupą warszawiaków na początku Powstania Warszawskiego. Jego ciała nigdy nie odnaleziono. Na Powązkach znajduje się symboliczny grób Ossowieckiego, najsłynniejszego jasnowidza Warszawy.

A oto kilka fragmentów „Świata mego ducha i wizji przyszłości”:

O Leninie i boleszewikach: „Bolszewizm jako ruch wybitnie pogański, przejawia się w formach charakterystycznie destrukcyjnych. Wodzem jego był Lenin, wkraczający na arenę dziejów nie z krzyżem w ręku, lecz z pentagramem. Ongiś Krzyż wiódł setki tysięcy wojaków na wschód (...) Dziś Leniny pragną prowadzić wojska na zachód. Lenin jest wysłańcem antychrysta, przed którym przestrzegał nas Chrystus.”
 
O własnej teleportacji: „Usiadłem wygodnie w głębokim fotelu i zacząłem sugestionować swoją świadomość, trzymając przed oczami kryształową kulę. W tej chwili z całej mocy starałem się odtworzyć wnętrze mieszkania p. L. oraz jego właścicielkę. Zrobiłem to z takim wysiłkiem, że zupełnie straciłem świadomość swego „ja” i w tej samej chwili już byłem w pokoju p. L. Pani L. zaczęła krzyczeć „Ossowiecki! Ossowiecki! Ossowiecki! Krzyknęła, o ile pamiętam, trzy razy, zerwała się ze snu, oprzytomniała i zapaliła elektryczność. Trwało to kilka dobrych chwil. Cała moja postać jak gdyby płynęła w powietrzu, nie czułem rąk ani nóg. Ani słowa przemówić nie mogłem, a strach śmierci mnie ogarnął na myśl, jak ja wrócę i czy w ogóle powrócę. Zupełnie wyraźnie widziałem p. L. i cały jej pokój. Po chwili z wolna zacząłem się budzić. Geley miał już szpryckę z kamforą w ręce, gdyż serce moje przestawało bić.” 

O doświadczeniach paranormalnych przeprowadzanych z marszałkiem Józefem Piłsudskim: „Wziąłem do ręki list Marszałka. Po krótkiej chwili przeniosłem się do Belwederu. (...) Marszałek pisał liczby, pochylony nad blatem biurka. Musiałem z całym napięciem woli skupić swoją energię, aby móc dojrzeć dokładnie, jakie pisał liczby. Widziałem – 2 - 4 – 5 – 7,  a między nimi były litery l, l. Powiedziałem głośno wobec wszystkich, co widzę

A tak scharakteryzowali Stefana Ossowieckiego dwaj francuscy naukowcy Richet i Geley: Pan Ossowiecki odczytuje z łatwością pismo przez zaklejoną kopertę w sposób niedostępny dla normalnego postrzegania zmysłowego. (...) Nie stanowią tu zapory nawet ołowiane płyty trzycentymetrowej grubości, ani kilka podwójnie złożonych arkuszy nie przezroczystego papieru. (...) Z równą łatwością odczytuje dokumenty sporządzone w jego nieobecności, jak i napisane w pokoju, w którym się jednocześnie znajdował. Kwestia, czy obecne przy doświadczeniu osoby znają treść odczytanego dokumentu, nie ma dla jasnowidza znaczenia. W pewnych wypadkach (...) jasnowidzenie pana Ossowieckiego pozwala mu wychwycić raczej formę graficzną niż samą treść przedstawionych do odczytania dokumentów. W innych, na odwrót, jasnowidz zwraca uwagę przede wszystkim na treść, pozostawiając formę graficzną na drugim planie. Dar jasnowidzenia pana Ossowieckiego ujawnia się nie tylko w odczytywaniu napisanych i schowanych dokumentów, lecz za pośrednictwem innych przedmiotów (psychometria), niekiedy nawet bez pomocy przedmiotów materialnych, konkretnych (zdolność odnajdywania przedmiotów zgubionych).”

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”, Wyd. Łódzkie, Łódź 1991
 

2 komentarze:

  1. Coś o nim słyszałam. Chętnie przeczytałabym książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie się czyta. Barwnie i lekko napisane. Zdaje się, ze niedawno LTW wydało wznowienie.
      Poza tym, jest ciekawy artykuł o Ossowieckim w książce Adama Grzymały-Siedleckiego "Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim" (takie szkice o różnych znajomych, m. in. Wyspiańskim, Sienkiewiczu, baronie Weysenhoffe i innych).

      Usuń