Translate

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Aleksander Piskor, „Siedem ekscelencji i jedna dama”


Cóż za smakowita książka! Jakie opowieści! Czyta się to niczym najlepszy romans z epoki. Książka jest napisana niezwykle barwnym i obrazowym stylem. Przeczytałam dosłownie jednym tchem!

„Siedem ekscelencji i jedna dama” Aleksandra Piskora to książka wydana po raz pierwszy tuż przed II wojną światową. Jej autor był wtedy dziennikarzem endeckiego tygodnika społeczno-kulturalnego „Prosto z Mostu” (dodatek niedzielny do dziennika „ABC). Po raz drugi wydano ją dopiero w 2013 roku w wydawnictwie LTW, ale jak się zdaje książka cały czas była w obiegu, bowiem ogromne fragmenty z niej pełnymi garściami cytowali różni pamiętnikarze oraz biografowie. Piszę o tym, bo teraz, podczas lektury, ze zdziwieniem rozpoznawałam, że wiele historii z tej książki już po prostu znam. A czytałam ją przecież po raz pierwszy!

Fragmenty tej książki były zresztą publikowane na łamach „Prosto z Mostu”. Parę lat temu znalazłam tam np. kawałek o seansach spirytystycznych w Jezupolu, które organizował tam hrabia „Wojtek” Dzieduszycki.

„Siedem ekscelencji i jedna dama” to publikacja przedstawiająca niezwykłe życiorysy ośmiu osób związanych z dawną Galicją, a zwłaszcza ze Lwowem. Mniej więcej połowa książki poświęcona jest tytułowej damie, a pozostała część „ekscelencjom”, czyli męskim bohaterom.

Owa dama to Katarzyna z Bobronicz-Jaworskich Starzeńska, potem Pawlikowska (1782-1862), skandalistka i awanturnica z epoki, która zasłynęła swoimi małżeństwami, rozwodami i licznymi romansami w całej Europie. Zwano ją „La belle Gabrielle”. Dała się poznać nie tylko w Galicji, ale również w Wiedniu i Paryżu. Najbardziej na świecie kochała seks i bogactwo. Jej świat to byli mężczyźni i wydawanie pieniędzy. 

Pierwszym mężem Katarzyny był Ksawery Starzeński, a drugim Józef Benedykt Pawlikowski z Medyki. Romansowała m. in. z Eugeniuszem de Beauharnais, pasierbem cesarza Napoleona Bonaparte, angielskim dyplomatą w Wiedniu Arturem Pagetem, Stanisławem Prekiem (brat pamiętnikarza Konstantego Preka) i wieloma innymi panami. Miała kilkoro nieślubnych dzieci zapisanych na konto pierwszego małżonka. 

Autor przedstawia ją jako kogoś w rodzaju nimfomanki. A życie jej było naprawdę niezwykle barwne, ciekawe i obfitujące w nieoczekiwane wydarzenia. Oto piękna Katarzyna Starzeńska, na portrecie namalowanym przez znanego francuskiego malarza Francois Gerarda:



Wśród ekscelencji największe moje zainteresowanie wzbudził „Emir” Wacław Rzewuski, słynny arystokrata, hodowca koni i pamiętnikarz, który po konie do hodowli jeździł do Arabii:



Interesujący był także inny galicyjski koniarz, to jest Juliusz Dzieduszycki, jak również słynny malarz koni Juliusz Kossak, pierwszy z dynastii Kossaków-malarzy. Inni bohaterowie tej książki to: Wacław Zaleski, Leopold Starzeński, Włodzimierz Dzieduszycki, Jan Aleksander Fredro (syn komediopisarza) i Wojciech Dzieduszycki (teść Ewy Dzieduszyckiej, której pamiętniki niedawno opisywałam na blogu). 

Zamówiłam tę książkę, bo parę lat temu czytałam o niej na blogu Magdaleny Jastrzębskiej


Źrodła ilustracji: Wikipedia:

1.      File:Lwowska Galeria Sztuki - Francois Gerard - Portrait of Catherine Starzeńska.jpg
2.      File:Żwan Wacław Rzewuski.jpg




Piskor Aleksander, „Siedem ekscelencji i jedna dama”, LTW, Łomianki 2013




sobota, 23 czerwca 2018

Fragment mojej książki w miesięczniku „Czwarty Wymiar”





W lipcowym numerze miesięcznika „Czwarty Wymiar” ukazał się fragment mojej książki. Jest to opowieść o zjawach na zamku Podhorce na Ukrainie.




Prócz tego w tym numerze można poczytać o takich sprawach jak obrzędy i zwyczaje związane ze Świętem Kupały (pisze o tym Maria M. Grabowska), zaklęciach i magii miłosnej (Jan Matul), snach i podróżach poza ciałem (Lena Drago), polowaniach na czarownice (Katarzyna Kusek), wyprawach starożytnych Greków do Kanady (Tadeusz Oszubski), filozofii codzienności (Maria Szyszkowska), miejscach mocy (Leszek Matela) i wielu sprawach związanych ze zdrowiem, życiem duchowym i dobrym funkcjonowaniem organizmu. Horoskop na lipiec przygotowała Teresa Korol, zaś recenzje książek Leszek Bugajski. 

Z miesięcznikiem „Czwarty Wymiar” jestem związana dość długo. Rozpocząłam z nimi współpracę chyba w 2001 roku, kiedy jeszcze byłam dziennikarką „Głosu Wybrzeża”. Pisanie o sprawach ezoterycznych i zjawiskach paranormalnych było dla mnie wspaniałą odskocznią od codziennego zajmowania się w gazecie przysłowiowymi „dziurami w jezdni” oraz kwestiami politycznymi i samorządowymi, których szczerze nienawidziłam. A musiałam o tym pisać i chodzić na strasznie długie sesje samorządowe; siedziałam tam i okropnie się nudziłam, myśląc o czwartym wymiarze i innych ciekawych rzeczach, nie zaś o budżecie jakiejś gminy lub powiatu. Od tamtej pory jestem wierna temu pismu.

Od kilkunastu lat jestem stałym współpracownikiem „Czwartego Wymiaru”. Moje nazwisko znajduje się w stopce, wśród nazwisk innych współpracowników.  

„Czwarty Wymiar” 2018/7