Moje teksty o Żuławach są dostępne w sieci na stronach Biblioteki Narodowej. Udostępnia je POLONA, czyli polska biblioteka cyfrowa, w której udostępniane są zdigitalizowane książki, czasopisma, grafiki, mapy, muzykalia, druki ulotne oraz rękopisy pochodzące ze zbiorów Biblioteki Narodowej oraz instytucji współpracujących.
Dowiedziałam się o tym dzisiaj, zupełnym przypadkiem.
Wszyscy
piszący pewnie tak czasem robią, że wpisują swoje nazwisko w wyszukiwarkę i
patrzą, co wyskoczy
No i ja tak właśnie dzisiaj zrobiłam.
I wyskoczyła mi POLONA!
Och, jak zrobiło mi się miło!
Moje słowa poszły w lud! Trafiły pod strzechy!
Teraz każdy, kto zechce, może poczytać sobie to, co pisałam o Żuławach!
Jestem trochę w szoku, bo przecież piszę i publikuję od wielu lat. A coś takiego spotyka mnie po raz pierwszy. Czuję się doceniona. To głaszcze moje ego ;)))
Jak na razie, znalazłam dwa moje teksty. Są to: reportaż o Henryku Szyszce, osadniku żuławskim z Lasowic Wielkich (robiłam z nim wywiad w 2002 roku chyba), a także moje wspomnienia o rodzinie Kowalskich z Markus. Teksty te publikowałam w kwartalniku PROWINCJA, którego redaktor naczelny w tym roku zerwał ze mną współpracę z powodu moich antykowidowych poglądów.
Zobaczcie sami, jak to wygląda. Zrobiłam zrzuty ekranu.
Dostęp do tekstów jest via Akademikę. Trzeba mieć kod ze swojej biblioteki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz